czwartek, 10 grudnia 2015

"Miłość po miłości" - Sandi Lynn


Serie New Adult wyrastają jak grzyby po deszczu, a wydawnictwo Amber wydaje ich tak wiele, że czasem gubię się wśród ich tytułów. O Sandi Lynn słyszałam wielokrotnie, kilka razy czytałam opinie o jej twórczości i chyba właśnie z tego powodu postanowiłam sprawdzić, o co tyle krzyku. Niestety teraz już wiem, że krzyczeć można, ale tylko z rozczarowania.

Wszystko, w co dotychczas wierzyła Lily Gilmore, okazuje się być wierutnym kłamstwem. Nie dość, że w dniu ślubu dziewczyna nakrywa narzeczonego na zdradzie, to jeszcze okazuje się, że kochanką przyszłego męża jest jej własna siostra. W spisku uczestniczy też ich matka, która o tym wiedziała, lecz trzymała w sekrecie. Po tych wydarzeniach Lily całkowicie odcina się od rodziny i przeprowadza do Santa Monica, gdzie poznaje przystojnego, ale też bardzo ponurego Luke'a.

Kiedy czytałam pierwsze rozdziały "Miłości po miłości" wydawało mi się, że książka ta ma jakąś bazę i fundamenty, na których można by zbudować całkiem interesującą historię. Skrzywdzona dziewczyna ucieka od przeszłości, po roku znajduję pracę jako nauczycielka, przeprowadza się w nowe miejsce, gdzie poznaje przystojnego sąsiada, zaprzyjaźnia się z nim i choć wszystko wskazuje na to, że się w nim zakocha, tak się nie dzieje. Bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło, ale... No niestety - sąsiad ma współlokatora, który przeżył równie okropne rzeczy, co główna bohaterka i w dodatku jest nią zainteresowany, choć się do tego nie przyznaje. I tutaj właśnie czar prysł.

Nie chodzi nawet o to, że schematyczność tej powieści przyprawia o zawrót głowy, bo gdyby autorka rozwinęła jakoś tę opowieść może nie byłoby tak źle. Najgorsze w tej powieści jest to, że w zasadzie nic się w niej nie dzieje, akcja ciągnie się jak flaki z olejem, miłość między postaciami bierze się nie wiadomo skąd i szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia, w którym momencie Lily i Luke przestali mieć na siebie uczulenie i zaczęli pałać do siebie miłością i żądzą.

Zdarzenia w tej książce aż kipią przewidywalnością. Przeczytałam zaledwie pierwszy tom, a jestem pewna, że już mogłabym zdradzić pewne "spektakularne" odkrycie, do którego bohaterowie dojdą dopiero w kolejnej części. Oprócz tego język, jakim operuje autorka, jest tak prosty i banalny, że od razu nasunęło mi się skojarzenie z książką dla nastolatek o dźwięcznym tytule "Ala Makota". Według mnie pisząc książki skierowane dla osób pełnoletnich, na co wskazują sceny erotyczne, Lynn powinna okazać choć odrobinę szacunku i podszkolić swój warsztat oraz wzbogacić słownictwo.

Jedyne plusy, jakie udało mi się znaleźć, to postać małej Charley - siostrzenicy Luke i początek książki, który miał potencjał. Prawdą jest też to, że przeszłość głównego bohatera niosła za sobą jakąś tajemnicę, ale została ona zbyt szybko ujawniona.

Podsumowując: jeśli miałabym 14 lat, a w "Miłości po miłości" nie byłoby tylu scen namiętności, książkę uważałabym pewnie za całkiem niezłą, bo prostota językowa sprawia, że całość czyta się bardzo szybko. Niestety jestem już znacznie starsza i oczekuję czegoś więcej niż romansu, w którym wszystko opiera się na szaleńczej miłości i wzajemnym pożądaniu.

Wydawnictwo: Amber
Data premiery: sierpień 2015
Ocena: 2/6
 
 
Recenzja opublikowana na portalu:
http://duzeka.pl
 

8 komentarzy:

  1. No patrz. Ja akurat chciałam to przeczytać, ale teraz to dam sobie spokój :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka mnie jakoś nie przekonuje, więc pewnie gdybym zobaczyła tę książkę w księgarni to nie kupiłabym jej, co penie wyszłoby mi na dobre, wnioskując po Twojej recenzji :D Dzięki za ostrzeżenie! :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że tak mocno zawiodłaś się na tej książce. W takim razie dam sobie z nią spokój.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo tego, że lubię NA, Sandi Lynn jakoś mnie nie przekonała. Czytałam jakiś jej tytuł, ale nawet nie pamiętam który, co najlepiej świadczy o tym, że to po prostu porażka. Czekam na kolejną recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat od tej serii z Amber trzymam się z daleka, bo już po okładkach widać, że nie będzie to literatura najwyższych lotów, ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak źle. Będę trzymać się z daleka.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, okładki są bardzo wymowne ;)

      Usuń
  6. Nie przepadam za książkami tego typu, wolę kryminały lub lekką fantastykę, ale bez przesady :)

    Zapraszam : ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem prostym człowiekiem i książki Sandi Lynn podobają mi się. Może nie wszystkie, ale mają w sobie coś, co mnie do nich ciągnie :D

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!
Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz. Dzięki temu łatwiej będzie mi znaleźć Twój blog, poprawić ewentualne błędy lub zwyczajnie z Tobą podyskutować :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...