sobota, 26 listopada 2016

"Grając w miłość" - Abbi Glines

W serii Rosemary Beach znaleźć można ogromny przekrój osobowościowy i całą masę świetnych postaci. Nie brak w niej również mnóstwa miłosnych historii, z której każda jest inna, ale jednocześnie każda wywołuje taki sam ogrom emocji. Jesteście ciekawi, czy w recenzowanej dziś książce również ich nie zabrakło? W takim razie zapraszam.

Grant Carter jest mężczyzną, który wie co znaczy seks i dobra zabawa. Nigdy nie angażował się w związki, wolał życie kawalera, pełne przygodnych spotkań i jednorazowych numerków. Jedyny wyjątek stanowiła Nan, o którą zawsze dbał i troszczył się aż za bardzo, ale nawet w tym przypadku nie było mowy o stworzeniu czegoś poważnego. Kiedy jednak na drodze Granta stanęła przyrodnia siostra Nan - Harlow, chłopak za wszelką cenę postanowił ją zdobyć. Nieważne, co musiałby zrobić.
Tylko, czy ludziom żyjącym w tak różny sposób może się udać? Czy Harlow przełamie swoje lęki i w końcu zaufa temu mężczyźnie?


Seria Rosemary Beach ma specjalne miejsce w moim sercu - od tego trzeba zacząć. Ponadto Abbi Glines już kilka lat temu całkowicie rozkochała mnie w swoich historiach, dlatego właśnie każda okazja do przeczytania jej książek, sprawia mi ogromną radość. Nie jestem tylko pewna, czy moja miłość do autorki nie podważa trochę obiektywizmu mojej oceny, gdyż przez te wszystkie lata tak bardzo zżyłam się z bohaterami, iż czasem wydaje mi się, że nie mogłabym ich skrytykować. Z drugiej strony myślę jednak o tym, że
przecież nie pokochałam jej twórczości bez powodu i aby zdobyć moje uznanie, Glines musiała się przecież wykazać, prawda? I po raz kolejny to właśnie zrobiła.

Grant jest bohaterem, którego poznaliśmy już w pierwszym tomie serii i który pojawiał się w każdej kolejnej odsłonie praktycznie przez cały czas. Dotychczas był jednak postacią drugoplanową, ale Grając w miłość opowiada historię, w której to on gra pierwsze skrzypce. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, gdyż postać ta jest od początku jedną z moich ulubionych. Grant ma w sobie wiele ciepła, jest wspaniałym przyjacielem i zawsze troszczy się o innych. To prawda, że jego styl życia pozostawiał wiele do życzenia, ale pod maską żigolaka jest naprawdę dobrym facetem. Samo to, że książka opowiada właśnie jego losy, sprawiło, że nie mogłam przejść obok niej obojętnie, bez napływu emocji.
 
Grając w miłość porusza przede wszystkim temat strachu przed miłością i zaangażowaniem. Glines w bardzo piękny sposób przedstawiała, jak obawa przed odrzuceniem i utratą kogoś może wpłynąć na stosunki damsko-męskie oraz psychikę młodego człowieka. Grant i Harlow są dowodem na to, że czasami ten właśnie strach potrafi hamować uczucia, opóźniać ich rozwinięcie i stworzyć w umyśle mur przez który bardzo ciężko się przebić. Bohaterowie cały czas zmagali się ze swoją niepewnością, zazdrością, obawą i zaborczością, dlatego ich relacja nie była łatwa. Tym bardziej, że w pobliżu kręciła się Nan, będąca trucizną zatruwającą powietrze i wszystko dookoła.

Pokochałam nieśmiałą, cichutką Harlow i jeszcze mocniej pokochałam Granta, który oddałby wszystko by zdobyć uwagę i sympatię tej spokojnej dziewczyny. Pokochałam również to, co się między nimi stopniowo rozwijało. Niewinność ich relacji całkowicie mnie wzruszała, a sytuacje intymne w ich wykonaniu chwilami rozczulały. Bijąca od nich nieporadność we wszystkim możliwych aspektach bycia w związku, była rzeczą tak naturalną i autentyczną, że całkowicie w nią uwierzyłam.

Abbi Glines po raz kolejny zaserwowała mi piękną historię, w pięknej oprawie, napisaną pięknym językiem, z wyrazistymi i barwnymi postaciami. Po raz kolejny sprawiała, że z całego serducha pokochałam napisaną przez nią opowieść, która była od początku do końca życiowa i taka, że ja osobiście nawet przez chwilę nie zwątpiłam w jej prawdziwość.
Jeśli i wy chcecie dać się złapać w sidła Glines, koniecznie przeczytajcie tę książkę.

Wydawnictwo: Pascal
Cykl: Rosemary Beach (tom VII)
Data premiery: lipiec 2015
Ocena: 4+/6

5 komentarzy:

  1. Jak ja uwielbiam twoje recenzje 😃 a czemu mnie nie dziwi ze Grant skradł Ci serce hmm 😛 super

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ta książka również bardzo się podobała, jednak bohaterzy nie zapadli mi w pamięć. Jasne, kojarzę ich, ale nie na tyle, aby móc ponownie w głowie odtworzyć wydarzenia z książki, tak jak to jest w przypadku historii Bair i Rusha. Natomiast jeśli chodzi o samą autorkę, to mam do niej ogromny sentyment i każdą jej książkę mam zamiar przeczytać. Nawet aktualnie czytam ''Jeszcze się spotkamy'' ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Juz się pogubiłam, do którego tomu czytałam tę serię. ;d Ale jeszcze w tym roku wszystko nadrobię. ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. już tyle razy chciałam kupić książki tej autorki, ale zawsze coś innego wygrywało, a widzę, że to moje klimaty :) więc muszę nadrobić

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!
Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz. Dzięki temu łatwiej będzie mi znaleźć Twój blog, poprawić ewentualne błędy lub zwyczajnie z Tobą podyskutować :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...